ocipe

 Newsflash

 Main Menu
Start
O nas
Wydarzenia
Działalność
Wydawnictwa
Kontakt z OCIPE
Linki
Szukaj
Logowanie
Subskrypcja
Newsletter

 Online
Gościmy
Odwiedza nas 4 gości
  
Świeckość a laicyzm PDF Drukuj E-mail
Giandomenico Mucci, SJ
Świeckość a laicyzm
Dyskusje i polemiki na temat świeckości i laicyzmu, w sposób ukryty bądź bezpośredni, od lat są obecne na łamach prasy włoskiej. W ostatnim czasie nastąpiło ich zaostrzenie między innymi na skutek znanych decyzji rządu francuskiego. Są to dyskusje i polemiki o podłożu kulturowym i jako takie są przedmiotem zainteresowania przede wszystkim intelektualistów laickich i intelektualistów katolickich, czyli dwóch sposobów myślenia, dwóch wrażliwości, które po dzień dzisiejszy uważa się za przeciwstawne, albo przynajmniej nie mające ze sobą punktów stycznych. Przedmiot sporu można pokrótce przedstawić następująco.

Katolicy widzą w demokracji liberalnej niebezpieczeństwo obojętności, ponieważ strona laicka bardzo mocno utrzymuje, że tylko relatywizm etyczny, ze względu na który państwo i zbiorowość nie mogą faworyzować żadnej etyki względem innej, może stanowić swoistą gwarancję skutecznej ochrony praw jednostki. Prawdziwa demokracja nie może stawiać w uprzywilejowanej sytuacji konkretnej etyki, zwłaszcza jeżeli jest to etyka religijna, a szczególnie etyka katolicka, bowiem każda wiara religijna niesie ze sobą określony potencjał nietolerancji.
Aby oddać prawdę, trzeba dodać, że blok laicki nie jest monolitem. Są w nim także tacy, którzy uważają, że demokracja nie powinna opierać się relatywizmie etycznym, ale na wolności sumienia w połączeniu z tolerancją. O ile relatywizm etyczny naraża na ryzyko samą żywotność zmysłu moralnego, wolność sumienia lepiej chroni od takiego zagrożenia, angażuje odpowiedzialność osobistą i na pierwszym miejscu stawia ścisły związek jednostki z podejmowanymi przez nią wyborami. Trzeba ponadto zauważyć, że relatywizm, kiedy staje się obowiązkowy, nie może sprzyjać dyskusji na temat dobra i zła, co przekłada się w istocie na brak dyskusji na temat tego co jest dobre i złe w życiu społecznym. Ktoś, kto rozumuje w ten sposób, nie jest w stanie przyznać, że punktem wyjścia w debacie na temat etyki powinno być dziedzictwo judeochrześcijańskie . Zwolennicy laicyzmu, którzy mówią o rzekomym upowszechnieniu relatywizmu i swobodnego indywidualizmu, obawiają się w tym stanowisku niezwykłej kruchości laickiej kultury włoskiej, która woli raczej pójść na skróty i przyjąć jako swoją etykę katolicką oczywiście pozbawioną swojej treści związanej z dogmatami wiary .

Świeckość

Kolokwialne użycie słowa świeckość prowadzi do wniosku, że należy w nim widzieć idee i decyzje, które w małym stopniu uwzględniają i szanują wrażliwość religijną. Dlatego też jest to słowo, które dla katolików brzmi dwuznacznie i wzbudza podejrzenie. W istocie świeckość jest wartością pozytywną, uznaną także przez Kościół, kiedy oznacza autonomię sfery cywilnej i politycznej oraz sfery religijno-kościelnej. Opiera się ona i weryfikuje, jeżeli jednocześnie zachodzą trzy czynniki: nierozdzielność polityki od moralności; rozdział między społecznością polityczną a wspólnotą religijną; wykluczenie agnostycyzmu albo ateizmu państwa . Świeckość jest ściśle związana z pluralizmem, który jest bezpośrednią konsekwencją wolności. W istocie laickość przynosi najlepsze owoce w kulturze pluralistycznej. Pluralizm jest pojęciem, które, niekiedy i być może utopijnie, można uzgodnić z wymaganiami prawdy chrześcijańskiej . Kościół ze swojej strony jest zaniepokojony tylko wówczas, kiedy myli się wielość opcji prawnych, kulturalnych i politycznych z pluralizmem zasad moralnych i najistotniejszych wartości chrześcijańskiego sumienia. Takiemu pomieszaniu pojęć sprzyja i napędza je dominujący relatywizm etyczny .
Opis świeckości i zachowania inspirowanego świeckością przedstawił nam Claudio Magris. Jest to opis zawarty w zapisie autobiograficznym: Nie należę do żadnego Kościoła. Sądzę, że moim skomplikowanym pytaniom odpowiadają bardziej słowa Lukrecjusza czy Leopardiego, niżeli wielkie słowa świętego Pawła. Wydaje mi się jednak, że byłoby cokolwiek zbyt patetyczne uważać się ze względu na moje myśli pełne wątpliwości za kogoś bardziej świadomego i nowoczesnego niż Carlo Jemolo czy Michele Pellegrino . Dla Magrisa świecką jest myśl, która idąc śladami ,,Nathana" Lessinga, szanuje idee i wolność innych, zachowuje wątpliwość także wobec własnych pewników i jest zdolna do tego, aby nigdy nie poczuwać się do podważania prawd ostatecznych, i zdolna do tego, aby demaskować taką zarozumiałość; jest to także postawa śmiania się z samego siebie i własnych idei . Jednak duchowi świeckości grozi ryzyko przekształcenia się w swoje zaprzeczenie ś laicyzm, który niesie ze sobą bezceremonialną obojętność moralną, nietolerancję, bezkrytyczność oraz butną agresywność.
Laicyzm jest według Magrisa przekonaniem zbiorowym, które tymczasowo pełni funkcję mikroideologii władzy i stanowi hasłową mentalność nieokreślonej klasy ludzi [...] często hałaśliwej, gotowej do krzyku na każdego, kto myśli inaczej, i do tego, by nie dopuścić go do głosu. Laicyzm to nietolerancja wielu środowisk z zamożnego czy bardzo zamożnego mieszczaństwa, która jest szczególnie aktywna wobec religii albo też wobec niektórych największych wartości życiowych i względem których popisuje się terroryzującą wystarczalnością i marginalizującą arogancją. Jest to parodia autentycznej świadomości i duszy reprezentanta świeckości . Przedstawiciela laicyzmu można poznać po litanii gotowych zdań i pustych słów, które w porywie powtarzane z ust do ust mają wprawić w osłupienie i podziw swoją uderzającą sugestywnością dświękową i odpowiedzialnością myśli. Jest to mówca napuszony i przykładny, przekonany, że wszedł na najlepszą drogę historii, i pewny, że zawsze doprowadzi go ona do dobrego celu .

Laicyzm francuski
Rozróżnienie między świeckością i laicyzmem jest bardzo przydatne dla lepszego zrozumienia toczących się obecnie dyskusji we Francji i we Włoszech oraz rezultatów, do jakich prowadzą obydwie debaty . Faktycznie, ostatnie sympozjum, które odbyło się w Paryżu z inicjatywy Włoskiego Instytutu Kultury, pokazało, że pojęcie świeckości jest inaczej rozumiane przez Włochów, a inaczej przez Francuzów. Zatrzymajmy się najpierw nad interpretacją francuską. Opiera się ona na ateistycznej albo agnostycznej wizji świata, na potwierdzeniu absolutu, jakim jest laicité, przeciwstawiona każdemu wymiarowi religijnemu, także na płaszczyśnie wyłącznie kulturalnej. Wizję tę dobrze oddaje ustawa zakazująca ostentacyjnego noszenia symboli religijnych w szkołach publicznych, uchwalona zgodnie z sugestią Komisji do spraw świeckości, której przewodniczył Bernard Stasi. U podstaw ustawy znajduje się chęć stworzenia solidnej gwarancji równości i wolności obywateli, także tych, którzy utożsamiają się ze wspólnotami religijnymi. Wydaje się, że ta ustawa o neutralności świeckiej zupełnie nie brała pod uwagę ryzyka okaleczenie tożsamości kulturalnej narodu francuskiego czy też zdolności samozrozumienia własnej tożsamości historycznej, a końcu również ryzyka utrudnienia do pewnego stopnia stosunków wyznań innych religii z państwem.
René Remond, niezwykle znany historyk i politolog, przewodniczący Foundation nationale des Sciences politiques i członek Akademii Francuskiej, był jednym z dwudziestu członków Komisji Stasi. To właśnie on mówił o rozbieżności między porozumieniem, praktycznie jednomyślnym, osiągniętym w łonie Komisji na temat definicji świeckości szanującej fait religieux [fakt religijny, przyp. tłum.], a ostateczną decyzją, której oczekiwała władza polityczna. Przeważyła koncepcja świeckości, która sto lat temu legła u podstaw legislacji zeświecczającej, to znaczy archaiczna koncepcja świeckości o inspiracji racjonalistycznej i pozytywistycznej, nie mająca odniesienia do religii. Nadejście islamu natychmiast stworzyło warunki do wydobycia starej koncepcji laicystycznej. Jest to związane z obawą przed porządkiem, który jest sprzeczny z naszym prawem cywilnym . To jednak nie wszystko.
Budzi się całą wrogość części opinii publicznej, ożywia się strach przed wpływem ze strony chrześcijan i Kościoła katolickiego, który mógłby osiągnąć poziom śkontroli" zachowań osobistych. W istocie prowadzi to do budowania ideologicznych murów, aby powstrzymać obecność czynnika religijnego w społeczeństwie. Można zauważyć także powrót dawnej debaty na temat zgodności między wiarą katolicką a nowoczesnością. Wydawało się, że ten fundamentalistyczny laicyzm jest już czymś odległym bądś zapomnianym. Okazało się jednak, że nie zniknął, odżywa, tym bardziej, im bardziej wiąże się z ogromną ignorancją religijną. W istocie wielu ludzi nie ma świadomości ewolucji, która zaszła w Kościele po Soborze Watykańskim II, gdy chodzi o rolę Kościoła w społeczeństwie. Swój wpływ na ukształtowanie się takiej mentalności mają także media, które uczestniczą w pewnej wrażliwości, która jest związana z ich bliskością z kulturą spektaklu, która gloryfikuje wygląd zewnętrzny i czyni z liberalizacji obyczajów fundamentalne kryterium nowoczesności. Kryterium to ma także podstawowe znaczenie w ich ocenie Kościoła i roli Magisterium. Według tego kryterium stanowisko Kościoła w konkretnej sprawie jest dla mediów bardziej lub mniej do przyjęcia i bardziej lub mniej nowoczesne .
A jak zareagował Episkopat Francjiś Cztery dokumenty zasługują tu na uważną lekturę: tak zwany ,,Raport Dagens", którego autor Claude Dagens, biskup Angouleme , zredagował także zbiorowy list Episkopatu do katolików francuskich ; książka Alberta Rouet, arcybiskupa Poitiers ; książka Hippolite Simon, arcybiskupa Clermond-Ferrand . Są to dokumenty, które w sposób idealny stanowią kontynuację dwóch innych niezapomnianych dokumentów: słynnej książki H. Godina i Y. Daniela oraz Listu na Wielki Post Essor ou déclin de l'Église [Rozwój czy zmierzch Kościoła , przyp. tłum.], napisanego w 1947 r. przez kard. Emmanuela Suharda, arcybiskupa Paryża .
Jeden element, i to o dosyć dużym znaczeniu, łączy autorów tych wszystkich tekstów, jeżeli weśmie się pod uwagę, że ponoszą odpowiedzialność duszpasterską. Są chrześcijanami i biskupami, którzy się nie użalają. Laicité nie jest przez nich postrzegana negatywnie. Widzą w niej raczej sytuację, która wymaga od Kościoła zajęcia nowego miejsca, przyjęcia nowej orientacji, zawierającej się w odkryciu własnej tożsamości i swojej misji w ramach francuskiej świeckości, mającej konstytutywny charakter. świeckość odbierana jest jako fakt, jako kontekst pluralistyczny i zsekularyzowany, który dla już kruchego chrześcijaństwa może stać się okazją do wytworzenia silnych przekonań osobistych, zdecydowanych zachowań, mających charakter świadectwa oraz zainicjowania krytycznego dialogu z areligijnym społeczeństwem. Jest to wybór wynikający nie tylko z konieczności, ale także z uznania pozytywnych wartości zawartych w świeckości. Nawiązuje do tego arcybiskup H. Simon, który po omówieniu religijności Francuzów w obecnym okresie transformacji społecznych, przedstawia pewną perspektywę przyszłości oraz bardzo interesujące wnioski, które odnoszą się nie tylko do Francji.
Jeżeli społeczeństwo francuskie stałoby się społeczeństwem postchrześcijańskim albo inaczej postkatolickim, czyli pogańskim, czy mogłoby zachować ten sam swój model, to znaczy swoją świeckośćś Potencjalna ewolucja tego typu nie mogłaby dramatycznie nie uderzyć w kulturę francuską, wspaniale kształtowaną od piętnastu stuleci na bazie chrześcijaństwa. Na jaki przewrót wystawione byłyby kategorie leżące u podstaw świeckości, które wszystkie mają pochodzenie chrześcijańskie: sprawiedliwość, jedność rodzaju ludzkiego, rozróżnienie między sferą religijną a sferą polityczną, itd.ś Widać więc, że problem duszpasterski jest także problemem kulturowym. Jeżeli społeczeństwo chce bronić swojej świeckości i nie popaść w neopogański bezkształt postmodernizmu, musi odzyskać i zachować swoją matrycę, którą jest dziedzictwo chrzeskie. świeckość jest miejscem w którym zostały zrealizowane określone wartości, które pierwotnie zrodziły się z chrześcijaństwa. Jeżeli zostałoby to zepchnięte na margines kultury i świadomości tożsamości obywateli, to tym samym zostałby zniszczony punkt odniesienia, biegun kulturalno ś polityczny, konieczny do samozrozumienia dla samej świeckości, które chce się wyzwolić z faktu religijnego. Jeżeli świeckość nie chce sama zredukować się do pustej zasady, musi przynajmniej pozostać w kontekście, w którym została historycznie umieszczona.

Laicyzm włoski

W trakcie paryskiego sympozjum, o którym wspominaliśmy powyżej, zauważono, że laicyzm włoski odróżnia się od laicyzmu francuskiego tym, że nie zawiera w sobie przedwstępnego ateizmu oraz nie jest w swoich deklaracjach ostentacyjnie antyklerykalny i antykatolicki. Zwolennicy laicyzmu włoskiego wydają się z jednej strony w większości zaniepokojeni wpływem Kościoła na sferę publiczną, a z drugiej strony wolą relatywizować religię katolicką. Jest bardzo znaczące, że Vittorio Sgarbi, który deklaruje się jako laicysta i ateista, i Piero Craveri, uważający się za zwolennika laicyzmu, ale nie ateista, obawiają się wymazania tożsamości religijnej jako preludium do usunięcia kulturalnego dziedzictwa chrześcijańskiego, które jest szkieletem kultury włoskiej i europejskiej.
Zwolennicy laicyzmu włoskiego nadal mają w zwyczaju, co jest smutną pozostałością XIX wieku, kpić, drwić i pogardzać doktryną, opiniami i ludśmi ze świata katolickiego. Ciągle nie rozumieją, że zniewagi nie dodają nawet grama do siły argumentacji . Nie wiedzą, że Norberto Bobbio odmówił podpisania ,,manifestu świeckiego" Enzo Marzo, gdyż zauważył w tym tekście arogancki język, rodem z dawnego antyklerykalizmu, który nie miał dla niczego szacunku, język emocjonalny i kapryśny, który nie wyraża się za pomocą argumentów, a zatem zdaje się odrzucać każdą formę dialogu . W kulturze i prasie włoskiej nie brakuje autorytatywnych głosów, laickich i laicystycznych, które odcięły się od tego złego nawyku. Ostatnio w związku z ustawą o sztucznym zapłodnieniu, Ernesto Galli della Loggia napisał: Laicystyczne ugrupowanie polityczno kulturalne jest skłonne przyłączyć się do publicznego lekceważenia tych, którzy wspierają Kościół, powracając do zwyczajowych ,,uprzejmych" określeń Kościoła, takich jak ,,ciemny", śśredniowieczny", "wróg kobiet", ,,reakcyjny". Laicyści mówią o Kościele jako o bycie spoza historii, ale przede wszystkim mówią jako o rzeczywistości pozbawionej choćby minimum godności kulturalnej i przesiąkniętej uprzedzeniem antynaukowym .
I żeby tylko poprzestali oni na naigrywaniu się ze strony katolickiej w takich kwestiach, jak moralność chrześcijańska, czy nauki o człowieku, czy debata polityczna! We Włoszech laicyści wydają osądy nawet w sprawach teologii i ascetyki! Są pisarze i dziennikarze, którzy opisują życie świętych i ich cnoty bez żadnego przygotowania ku temu i otwarcie ze złą wolą, związaną z postawą odrzucenia najbardziej prawomocnych wartości religijności oraz z odmawianiem im jakiegokolwiek głębszego wykorzystania dla rozwiązania wielkich problemów życia społecznego . Kiedy Papież wezwał Międzynarodową Komisję Teologiczną do ponownej refleksji na temat sprawy limbusu i dzieci, które umarły bez chrztu, jeden z wielonakładowych dzienników opublikował dwa artykuły: jeden autorstwa Giovanni Filoramo , który przedstawia argumenty i stawia znaki zapytania godne jego uznanej kompetencji, drugi autorstwa dziennikarza, który daje dowód swoim znanym studiom nad eschatologią chrześcijańską ! Oczywiście, przyzwyczajenie do drwin nie ma wyjaśnienia i nie zasługuje na nie na płaszczyśnie kulturalnej. Ale czy nie można nie przyznać racji Augusto Del Noce, zdaniem którego kultura neo ś oświeceniowa widzi w katolicyzmie i w moralności katolickiej przeszkodę w nowoczesności ś

Perspektywa despotyzmuś

René Remond, poproszony o ocenę tekstu zredagowanego przez Komisję Stasi, stwierdził: Uderza mnie paralelizm z doświadczeniem Konwentu Europejskiego. Ta sama procedura. Komisja niezależnych osobistości po kilku miesiącach osiąga jednomyślność. Następnie politycy rozbijają osiągnięte rezultaty w kawałki. Następnie politolog francuski wyraził obawy, że następnym krokiem może być kontestacja obecności religii w przestrzeni publicznej. Dał także wyraz swojemu zaniepokojeniu, że to wszystko może w konsekwencji doprowadzić do wejścia na drogę ograniczania swobód publicznych . Włoscy komentatorzy francuskiej ustawy o zakazie noszenia ostentacyjnych symboli religijnych w szkołach publicznych wskazali na pewność i swobodę, z jaką Francuzi utrzymywali, że nie chodzi w niej o kwestie wolności sumienia, ale o porządek publiczny. Faktycznie, Komisja Stasi złożyła propozycję, którą przyjął prezydent Francji, aby ułożyć ,,kodeks laicyzmu", który powinien zostać podpisany przez urzędników publicznych w momencie rozpoczynania przez nich pracy na rzecz państwa . Ktoś się zapytał, czy nie jesteśmy przypadkiem na progu pojawienia się państwa etycznego, które jest wcieleniem dwudziestowiecznego ducha totalitarnego. Różnica polega na tym, że użycie przemocy zbrojnej (Marks, Lenin, Hitler), jak się wydaje, zostało dziś zastąpione permisywnym totalitaryzmem mediów .
Odnosząc się do ustawodawstwa francuskiego, kard. Mario F. Pompedda, emerytowany prefekt Trybunału Sygnatury Apostolskiej, napisał: Rzuca się w oczy zachwyt świeckością państwa ś zasada ta, należy pamiętać, sama w sobie jest ważna i sam ją podzielam ś aż do osiągnięcia pułapu jej ,,ubóstwienia". Właśnie, świeckość jest przedstawiana jako rodzaj boskości, która musi panować nad całym życiem Francji. Zasada ta, która powinna być synonimem wolności, w ten sposób przekształca się w zaprzeczenie wolności pojedynczych osób [...]. Jeżeli przekroczylibyśmy tę zasadę, to zamiast chronić wolność, naruszalibyśmy ją, narzucając reguły i koncepcje, które kończą się pozbawieniem człowieka fundamentalnego prawa kierowania własnym życiem zgodnie ze wskazaniami własnego sumienia .
Do tego momentu zajmowaliśmy się normami prawnymi i zachowaniami. O jednych i o drugich wiele się dyskutuje także na łamach prasy włoskiej. Debata zasadniczo koncentruje się na tym, na ile zachowują one faktyczny charakter wolnościowy. Nam wydaje się jednak, niestety, że upowszechnia się mentalność, o której na ogół się milczy. Richard Rorty opisał ją z brutalną szczerością: Antyklerykalizm jest wizją polityczną, a nie epistemologiczną czy metafizyczną. Jest to idea, zgodnie z którą instytucje kościelne, pomimo całego dobra, jakie czynią, pomimo całej otuchy i pomocy, jaką niosą ubogim i cierpiącym, są niebezpieczne dla zdrowia społeczeństwa demokratycznego, na tyle grośne, że najlepszym dla nich rozwiązaniem byłoby ostatecznie zniknięcie .
Jest to mentalność, nad którą zastanawiał się już Tocqueville, kiedy pisał o zagrożeniach dla demokracji ze strony arystokracji przemysłowej, która po długiej i zawiłej drodze prowadzi ludzi nieuważnych do prawdziwego niewolnictwa. Jeżeli staram się wyobrazić nową postać, pod jaką despotyzm będzie obecny w świecie, to widzę niezliczoną rzeszę równych ludzi, troszczących się jedynie o małe i pospolite przyjemności, zadowalające ich pragnienia [...]. Ponad nimi wznosi się ogromna i opiekuńcza władza, która zajmuje się tylko zabezpieczeniem ich dóbr i czuwaniem nad ich losem. Jest absolutna, szczegółowa, systematyczna, przewidująca i łagodna .

Artykuł pochodzi z: Kościół w Europie nr 2/2005, s. 1-5.

<< wstecz   dalej >>


  
 Polls
Aktualności
VIII Zjazd Gnieźnieński
Zakończył się VIII Zjazd Gnieźnieński, który w tym roku odbywał się pod tytułem "Rodzina nadzieją Europy". Strona internetowa tutaj.
Katolickie Dni Społeczne w Gdańsku
Odbyły się Pierwsze Katolickie Dni Społeczne dla Europy, pod hasłem „Solidarność - wyzwaniem dla Europy”, w dniach 8-11 października 2009 roku w Gdańsku. Więcej tutaj.
Konferencja o UE
W dniach 11-12 września br. w Krakowie odbyła się IX Międzynarodowa Konferencja z cyklu "Rola Kościoła katolickiego w procesie integracji europejskiej". Tematem tegorocznej konferencji jest "Chrześcijańska odpowiedzialność wobec kryzysów". Program tutaj.

 Statistics

COPYRIGHT OCIPE